Archive of articles classified as' "Felieton"

Back home

Piractwo gier z Appstore? Nawet 95%

29/10/2009

Fishlabs, twórcy nowego symulatora samochodowego Rally Masters Pro ujawnili, że ich gra bije rekordy w… ilości pirackich wersji. Developer zainstalował w aplikacji możliwość anonimowego zbierania informacji o liczbie UDIDów (Unique Device IDentifier – jak sama nazwa wskazuje, każdy iPhone/iPod Touch ma swój niepowtarzalny), które zostały zarejestrowane podczas grania w Rally Masters Pro. Później całą bazę porównano do liczby sprzedanych gier via Appstore. I jakie były tego efekty?

Zatrważające. Okazało się, że tylko 5% wszystkich zainstalowanych wersji gry pochodziło z legalnego źródła (tj. Appstore) – cała reszta to piraty. Michael Shaede, CEO Fishlabs skwitował to prosto:

“It makes it very hard to believe in the future of the App Store, sometimes”

Czy mnie to dziwi? Już chyba nie.

Comments

Plus+ jest jak plaga

10/10/2009

Uwielbiałem gry ngmoco:) Podziwiałem chłopaków z tej firmy za ich ogromne pokłady kreatywności i dobrych pomysłów, które idealnie przekładały się na grywalne, dopracowane i popularne gry.

Ale coś się zmieniło.

Odkąd głównym pole walki o rząd dusz w Appstore stały się sieci społecznościowe bezpośrednio wbudowane w gry, ngmoco:) coraz bardziej mi podpada dziwnymi akcjami marketingowymi. Nie, nie zrozumcie mnie źle – bardzo mi się podoba, że dostajemy Dr. Awesome i Topple 2 za darmo, ale poziom wykonania tych gier, w stosunku do przecież wydawać by się mogło identycznych wersji bez Plus+, jest TRAGICZNY. Zresztą wspominałem już o tym przy okazji anonsowania Topple2 Plus+ edition – splash screen w tej grze wygląda jakby ktoś dopiero zaczął nad nim pracować. Gdy jednak przedarłem się przez to wszystko okazuje się, że sama gra wywala się bardzo, ale to bardzo często (pamiętacie jak często  w wersji 2.0 iPhone OS wywalało się Safari – no to właśnie podobnie jest teraz z Topple 2). Ok, może to był jednostkowy przypadek… ściągam więc Dr. Awesome i uruchamiam. Co mnie spotyka jako pierwsze? Wyjście do głównego menu. A później seria zawiasów i podobne wrażenia jak z wcześniejszej grze.

Wszystko to przypomina mi jakiegoś wirusa, albo plagę – każdy następny tytuł z dodatkiem “Plus+ edition” wydaje się być wersją zombie w stosunku do oryginalnych tytułów. Coś tu śmierdzi, mówię Wam.

Może to dlatego, że Plus+ praktycznie w większości kwestii przegrywa z OpenFeint jeśli chodzi o funkcjonalność? I stąd te zabiegi marketingowe i wypuszczanie darmowych wersji? No ale to nie tłumaczy w żaden sposób wpuszczania do Appstore bubla…

(Ps. a i tak uważam, że batalię o sieci społecznościowe via gry na iPhone wygra AGON)

Comments

Minigore – historia aktualizacji widmo

20/09/2009

Pamiętacie Minigore? Bardzo interesująca i nawet wciągająca gierka survival shooter całkiem długo utrzymywała się na topie ściągnięć płatnych gier głównie dzięki obietnicy szybkich i dużych aktualizacji i dodawania nowych poziomów, postaci (w ramach cross-marketingu) i tak dalej i tak dalej… Niestety nic z tego nie wyszło- zaciekawiło mnie czemu jeszcze nie możemy pograć w episode 2 Minigore więc zacząłem grzebać w sieci i okazało się, że developer dotrzymał słowa: miesiąc temu rzeczywiście wysłał do akceptacji aktualizację gry, jednak panom w Appstore potrzeba było aż 4 tygodni (!!!) aby stwierdzić, że na jednej z maszyn testowych gra się wywala.

W ten oto sposób zamiast mieć możliwość zagrania w odświeżony i powiększony tytuł praktycznie 2 tygodnie po premierze, czekamy już 1.5 miesiąca i dalej nic… Developer na swoim blogu tłumaczy, że szybko naprawił zaistniały bug i na nowo przesłał Minigore do Appstore 11 września. Tym razem jednak zamiast jednego epizodu otrzymamy całe dwa, więc atrakcji będzie podwójna dawka – oczywiście jeśli Appstore znowu czegoś nie spieprzy.

Dla zaostrzenia apetytów screen z epizodu 4 Minigore (już w produkcji), gdzie poza futrzakami pojawią się także zombie:

ZombiesAreComing

Comments

Wpływ nazwy i ikony na sprzedaż w Appstore

15/09/2009

Szczerze – nigdy nie zastanawiałem się, co tak naprawdę motywuje mnie podczas kupowania gier czy innych aplikacji w Appstore. To znaczy, oczywiście przeglądam recenzje w Sieci, podglądam w co grają (i polecają) inni, ale nie myślałem, jak wielkie znaczenie ma odpowiednia ikonka czy nazwa produktu.

Uświadomiłem sobie to dopiero, po przeczytaniu o eksperymencie jakiego podjęli się developerzy gry Down To Zero, którzy po inicjalnej fazie wprowadzenia swojej gry do Appstore byli zawiedzeni niską sprzedawalnością swojej produkcji, mimo wysokich not jakie wystawiali użytkownicy. Zaczęli się więc zastanawiać nad tym, jak duży wpływ na zyski mają odpowiednie ikonki i nazwy aplikacji.

Właśnie wtedy i ja zdałem sobie sprawę, że wędrując po Appstore podstawowe znaczenie ma dla mnie wygląd ikonki. Jeśli jest ciekawy i zaskakujący (np. jak w Run!, DoodleJump czy Lost Empires) to niemal na 100% w nią tapnę.

iphone-icons

(obrazek: Textually.org)

Drugi element: nazwa. Musi być krótka, łatwa do wymowy i oddająca charakterystykę tytułu (iBomber, Fieldrunners, Nano Rally). Często też dobrze pokusić się o grę słów, celowe zniekształcenie czy oksymoron (Minigore, Gangstar, Pocket God). Inną ciekawą opcją jest odpowiednie skonstruowanie nazwy, aby układała się w chwytliwy skrót (F.A.S.T.).

Zdałem sobie też sprawę, że prawie nigdy nie patrzę na ilość gwiazdek jakie przyznają inni użytkownicy – jedynie wtedy, jeśli tytuł ma wyjątkowo słabe notowania… ale wtedy otwieram stronę z grą, aby się dowiedzieć, dlaczego jest aż tak źle.

Twórcy Down to Zero proszą więc forumowiczów o pomoc w określeniu najlepszej nazwy i wybranie najciekawszej ikonki, a dla mnie jest to niezłe źródło informacji o zachowania klientów i taktykach jakie powinni obierać debiutujący twórcy. Czy wiedzieliście na przykład, że najważniejszy faktor wpływający na sprzedawalność po wspomnianych wyżej (oraz oczywiście jakości samej produkcji) to… pierwsza litera tytułu? Bo katalog nowych aplikacji w danej kategorii zawsze jest ustawiany alfabetycznie, więc wśród pierwszych 25 pozycji łapią się tylko te od A do (zazwyczaj) C.

Czekam na wyniki eksperymentu z niecierpliwością.

Comments

Polski Appstore jest wykastrowany

12/09/2009

Nie da się czuć tego, że Apple traktuje Polskę jako kraj drugiej, jak nie trzeciej kategorii. O tym wiadomo już od dawna (w sumie – od zawsze), ale polscy użytkownicy Maców i iPodów mieli nadzieje, że coś się zmieni wraz z wprowadzeniem oprogramowania 2.0 do iPhone’ów i iPodów Touch – wtedy też nastąpiło wielkie dla nas wydarzenie: otwarcie Appstore PL.

Poczuliśmy wtedy jakiś powiew tzw. Zachodu. No i w sumie racja. Ale im dłużej przyglądam się naszej polskiej inkarnacji Appstore tym więcej mam zastrzeżeń co do jego działania. Nie zrozumcie mnie źle – to super, że go mamy! Ale jest kilka niewybaczalnych błędów, które z zupełnie nie zrozumianych przez mnie powodów nie są od roku naprawiane…
plakat_bojkot
Zacznijmy może od samej rejestracji w sklepie – ironią losu jest to, że łatwiej jest (bedąc w Polsce!) założyć konto amerykańskie czy brytyjskie niż polskie! Bo w tych pierwszych przypadkach, przy odrobinie zachodu można założyć konto nie pokazując żadnej karty bankomatowej (tutaj poradnik jak to zrobić). U nas z kolei nie obejdzie się bez żonglerki kartami kredytowi i debetowymi – nie wszystkie bowiem działają (publikuje u siebie listę tych działających – dajcie znać jeśli którejś brakuje). Słyszałem, że ten problem powoli jest naprawiany, ale, umówmy się – tej kwestii nie powinno w ogóle być…

Następny problem – nie możność skorzystania z kodów promocyjnych. Jeśli testujecie gry lub programy, udało Wam się wygrać jakieś promokody, to nie ma szans abyście “odebrali” je przez polski sklep. Ten przypadek miał chociażby HelloMac  ze swoim konkursem Things. Komu przeszkadzałyby globalne promokody?

Ostatni zarzut, opisujący chyba największą głupotę – niedostępność konkretnych tytułów w różnych narodowych sklepach Appstore. Nie wiem jak to się odbywa od strony developerów, ale nie rozumiem dlaczego na przykład nie ma w polskim sklepie Civilization: Revolutions (świetny tytuł swoją drogą)? Dlaczego wszędzie dookoła jest bardzo fajny program do rozpoznawania muzyki jakim jest Shazam, ale akurat nie u nas (na szczęście mamy podobne Midomi).

Wszystko to sprowadza się do konstatacji, że warto mieć więcej niż jedno konto w Appstore – jedno “legalne” w Polsce, jedno amerykański i jedno brytyjskie. Dopiero wtedy można mieć pełny dostęp do wszystkich możliwości jakie daje iTunes (poza samą kwestią Appstore, benefitem zagranicznego konta jest chociażby automatyczne uzupełnianie okładek utworów w bazie czy dostęp do darmowych mptrójek).

Comments