Nie będę ukrywał, że Ravensword ma szczególne miejsce na mojej prywatnej liście tytułów, na które oczekuję z niecierpliwością. Ta lista jednak jest krótka – i nie niesie ze sobą żadnego splendoru. Wręcz odwrotnie – i to z trzech powodów: a) od tego typu gier oczekuje się o wiele więcej niż normalnie, b) w myśl zasady “im wyżej jesteś, tym głośniej spadniesz” jeśli coś mi się w tym tytule nie spodoba, to nie będę miał skrupułów, c) lista jest pechowa (wymienię dla przykładu Worms, Duke Nukem 3D, Minigore) i mało która z szumnie zapowiadanych gier mi się podoba.
Dlatego też z lekką nutką zaniepokojenia patrzę na Ravensword. Bo coraz bardziej mi się podoba, ale czuję, że coraz mocniej odkleja się od siebie marketoidowa ściema i prawdziwy, realny produkt. Poniżej nowy filmik z gry (via NoDPad):
…oraz dla przypomnienia (i porównania) screen z pierwszej trzeciej (dzięki sprojekt!) części Gothika (via Gothic.phx.pl):
… co mnie bardzo zaskoczyło, bo myślałem, że Gothic pierwszy wyglądał lepiej niż to co widzicie poniżej( via Four Fat Chickens). Czyżby Ravensword wyglądał lepiej?
… bo według mnie to może być bardzo, ale to bardzo ważna gra dla użytkowników iPhone i całej “branży”. W skrócie Ravensword to 3D cRPG, który wreszcie wygląda na “prawdziwą” dużą grę (czyli mamy ogromny świat, pełno main questów, side questów, minigier, multum NPCów). Trzymam kciuki, aby się udało…
O ile kiedyś uwielbiałem serię Need for Speed (mniej więcej do czasów trzeciej części) to późniejsze wariacje w postaci Carbona czy ProStreet. zupełnie mnie nie przekonywały. Warto jednak wspomnieć, że idąc w ślady NFS: Undercover niedługo do bram Appstore zapuka NFS:Shift, czyli bardziej symulatorowa odsłona serii. Not a big deal, ale warto zainteresować się chociażby grafiką jaką developerzy chcą nas tym razem uraczyć, która przełamuje (który to już tytuł z kolei, który to robi?) następne bariery możliwości iPhone:
Więcej screenów i lista samochodów na TouchArcade.
Jak dla mnie M:tG na iPhone to “no brainer” – to idealna platforma do gry w karcianki. Niestety Wizards of The Coast jakoś nie widzą tutaj swojej firmy… Lukę jednak zapełniają inni ze swoimi podobnymi koncepcyjnie pomysłami. Dwa z nich pokazuje poniżej.
O ile gry “casualowe”, zręcznościowe czy nawet FPSy są gatunkami, których można się spodziewać na iPhone, to gry MMO (massive multiplayer) wydają się co najmniej dziwnym pomysłem. Z drugiej strony – ciągły dostęp do sieci 3G i WiFi na telefonie pozwala na granie w dowolnym miejscu- nie tylko w domu przed komputerem. Do takiego też wniosku widocznie doszli producenci Outer Empires.