Envirobear 2010
21/07/2009Ok, czas zmierzyć się z już legendarną grą Enviro-bear 2010. Pisałem już o niej parokrotnie ( między innymi nazywając ją najdziwniejszą grą w Appstore) generalnie w konwencji humorystycznej, ale gry okazało się, że tytuł ten wszedł przebojem na listę TOP 100 najpopularniejszych gier w Appstore, stwierdziłem, że trzeba ją porządnie przetestować.

W grze nie ma ustawień, nie ma multum opcji i możliwości. Po odpaleniu pojawia nam się ekran startowy (taki jak powyżej) i po tapnięciu w odpowiednim miejscu zaczyna się jedna z najbardziej absurdalnych gier jakie widziałem.
Dla tych, którzy jeszcze nie słyszeli: w Enviro-Bear 2010 chodzi o to, aby zebrać odpowiednio dużo pożywienia, aby przeżyć sen zimowy. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie technika zdobywania tego pożywienia – główny bohater, niedźwiedź, porusza samochodem (który mi osobiście przypomina Poloneza…).

Nie ma tutaj miejsca na multitouch – niedźwiedź jest zadeklarowanym użytkownikiem jednej (prawej) łapy, co powoduje, że nie można jednocześnie naciskać na pedał gazu i ruszać kierownicą lub wykonywać innych skomplikowanych kombinacji. Ale i na to są sposoby – pedał gazu można obciążyć zegarkiem (o nim później), szyszką albo kamieniem. Takich zadziwiających interakcji w grze jest jeszcze kilka i cała przyjemność polega na tym, aby je odkrywać.
Budzik (albo raczej timer) odmierza pięć minut – w tym czasie musimy nałapać odpowiednio dużo ryb i owoców z pobliskich jezior i lasów i wrócić do jaskini. Choć przyznam, że chyba nigdy mi się to nie udało, bo frajda z jazdy samochodem jest tak duża. że nie ma sensu wracać :)
Może wynika to także z grafiki, która przypomina mi stare dobre tytuły z czasów kiedy procesory taktowane były na 133 MHz i nie mieliśmy akceleratorów grafiki…
Enviro-Bear 2010 jest na swój sposób urzekający: grafika rodem z Painta, muzyka jak z Commodore 64 i prosta bezcelowa rozgrywka. Radocha jest ogromna, ale krótkotrwała. Ta gra jednak ma inny cel – doskonale sprawdza się jako rzecz, którą można pokazać znajomym i wspólnie się pośmiać z abstrakcyjności tej produkcji. Mam wrażenie, że autor Enviro-bear 2010 doskonale o tym wiedział i właśnie na tym chciał zbić (i mu się udało!) swój kapitał: nie na grafice, muzyce czy grywalności, ale na ciekawości jaką wznieci wśród użytkowników.
Jako, że jestem zmuszony traktować (lub chociaż próbować) wszystkie produkcje jakie testuje jednakowo, nie mogę wystawić Enviro-Bear 2010 dobrych ocen, ale jak już pisałem wyżej – nie jakość wykonania, ale pomysł i idea są tutaj kluczowe. Reszta jest tylko formą. Mimo tak niskich ocen warto wydać tego dolara, aby mieć ten tytuł – nawet jeśli znudzi się po dwóch dniach, będzie co pokazywać znajomym :)
Worms (Appstore PL Link) – 0.79 euro
Grafika : [rating:1/5]
Muzyka : [rating:1/5]
Sterowanie: [rating:1.5/5]
Grywalność: [rating:3/5]
[rating:overall]